Są takie momenty w diagnostyce tężyczki, które powinny przynieść ulgę, a przynoszą jeszcze większą bezradność.
Odbierasz kolejne wyniki. Wapń w normie. Magnez w normie. Potas w normie. Morfologia w porządku. Być może masz za sobą próbę tężyczkową, konsultacje u kilku specjalistów i kolejne badania, które miały wreszcie coś wyjaśnić.
I właściwie powinnaś się cieszyć.
Tylko że nadal źle się czujesz.
Ciało drży, mięśnie się napinają, nie możesz spać albo pojawiają się inne objawy, których wcześniej nie było. Wyniki mówią jedno, a Twoje doświadczenie mówi coś zupełnie innego.
I wtedy zaczyna się bardzo trudny moment: skoro wyniki są dobre, to dlaczego ja nadal czuję się źle?
Wyniki w normie nie oznaczają, że Twoje doświadczenie nie istnieje
Prawidłowy wynik badania oznacza przede wszystkim tyle, że w zakresie tego konkretnego badania nie wykryto nieprawidłowości. Nie oznacza automatycznie, że znamy odpowiedź na pytanie o wszystkie Twoje objawy.
W przypadku tężyczki i innych niespecyficznych objawów z ciała diagnostyka potrafi być złożona. Dlatego interpretacja wyników i decyzja o tym, czy potrzebna jest dalsza diagnostyka, należą do lekarza.
Mnie jako psychoterapeutkę interesuje natomiast również to, co dzieje się z człowiekiem podczas tego szukania.
Bo po kilku miesiącach albo latach badań nie jesteś już tylko osobą, która ma objawy.
Stajesz się trochę detektywem własnego ciała.
Obserwujesz. Czytasz. Porównujesz wyniki. Sprawdzasz, czy dzisiaj drży bardziej niż wczoraj. Zastanawiasz się, czy ostatni posiłek miał znaczenie, czy to stres, czy niedobór, czy może coś, czego jeszcze nikt nie zbadał.
Każda kolejna konsultacja niesie nadzieję: może właśnie tym razem ktoś wreszcie powie mi, co się dzieje.
A potem czasem znowu słyszysz: „wyniki są prawidłowe”.
Jest taki moment, w którym nie wiemy
Myślę, że to jedno z najtrudniejszych doświadczeń w całym procesie.
Nie wiem, dlaczego tak się czuję. Nie wiem, kiedy to minie. Nie wiem, czy kolejny specjalista znajdzie odpowiedź. Nie wiem, czy za miesiąc będę czuła się lepiej.
A przecież bardzo chcemy wiedzieć.
Szczególnie wtedy, kiedy chodzi o nasze zdrowie.
Robimy więc kolejne badania, czytamy, pytamy, szukamy specjalistów i próbujemy odzyskać kontrolę nad sytuacją. I oczywiście poszukiwanie dobrej diagnozy jest potrzebne. Psychoterapia nie jest alternatywą dla diagnostyki medycznej.
Tylko że nawet przy najlepszej diagnostyce czasem pojawia się okres, w którym odpowiedzi jeszcze nie ma.
I wtedy zostajemy z czymś, czego bardzo nie lubimy: z bezsilnością.
Co robisz, kiedy nie możesz już nic więcej zrobić?
W psychologii procesu interesują nas również doświadczenia, których człowiek nie chce albo z którymi się nie utożsamia.
Dla osoby przyzwyczajonej do działania, szukania rozwiązań i radzenia sobie bezsilność może być czymś absolutnie nie do przyjęcia.
Ja sobie poradzę. Znajdę przyczynę. Znajdę specjalistę. Zrobię jeszcze jedno badanie.
I jest w tym ogromna siła. To właśnie ona często pozwala przejść przez długą diagnostykę, szukać pomocy i nie odpuszczać wtedy, kiedy pierwsze odpowiedzi okazują się niewystarczające.
Ale czasami pojawia się też pytanie: co się ze mną stanie, jeśli przez chwilę naprawdę nie będę wiedziała, co zrobić?
Nie chodzi o rezygnację z leczenia ani o pogodzenie się z tym, że „już tak będzie”. Chodzi o dopuszczenie do siebie faktu, że w tym konkretnym momencie zrobiłam tyle, ile mogłam, a odpowiedzi jeszcze nie mam.
Dla niektórych osób to doświadczenie może być przerażające.
Ale może też zrobić coś bardzo prostego.
Pozwolić się położyć.
Pozwolić nie przeczytać dzisiaj kolejnego artykułu o objawach. Nie sprawdzić kolejny raz wyników. Wyjechać na weekend. Przespać popołudnie. Powiedzieć komuś: „nie wiem, co mam dalej zrobić i jestem tym wszystkim zmęczona”.
Dlatego, że nie musisz być bez przerwy projektem do naprawienia.
Kiedy dochodzi jeszcze wstyd
Jest jeszcze jedna część tego doświadczenia, o której mówi się chyba jeszcze mniej.
Jeżeli masz złamaną nogę, nikt nie zastanawia się, dlaczego nie idziesz na spacer.
Przy objawach, których nie widać, sytuacja wygląda inaczej.
Być może ktoś mówi Ci: „przecież wyniki masz dobre”. Być może słyszysz, że za bardzo się obserwujesz albo że powinnaś przestać o tym myśleć. Czasem nawet nie trzeba tego usłyszeć – wystarczy kilka takich doświadczeń, żeby zacząć samemu zastanawiać się, czy przypadkiem rzeczywiście nie przesadzam.
I wtedy oprócz objawów pojawia się coś jeszcze: wstyd związany z własnym cierpieniem.
Wstydzę się znowu powiedzieć partnerowi, że źle się czuję. Wstydzę się napisać na forum i zapytać, czy ktoś miał podobnie. Wstydzę się po raz kolejny pójść do lekarza, skoro ostatnie badania były prawidłowe.
Czasem zaczynamy nawet sami sobie odbierać prawo do tego, żeby źle się czuć.
Bo skoro „nic mi nie jest”, to może nie powinnam tak bardzo tego przeżywać?
A przecież cierpienie nie potrzebuje wyniku poza normą, żeby było realne.
Psychoterapia nie musi znaleźć odpowiedzi na pytanie „co mi jest?”
To ważne, bo psychoterapia nie jest kolejnym etapem diagnostyki tężyczki. Terapeuta nie powinien zastępować lekarza ani szukać medycznej przyczyny objawów.
Możemy natomiast pracować z tym, co cała ta sytuacja robi z Tobą.
Z lękiem, który pojawia się przy kolejnym objawie. Ze złością na własne ciało. Z potrzebą kontrolowania wszystkiego, co się w nim dzieje. Z bezsilnością, której nie chcesz czuć. Ze wstydem przed powiedzeniem innym, że mimo prawidłowych wyników nadal nie czujesz się dobrze.
Możemy też sprawdzać, co dzieje się wtedy, kiedy na chwilę przestajesz szukać odpowiedzi.
Czy pojawia się ulga? Strach? Poczucie winy? A może ogromne zmęczenie, którego wcześniej nie było miejsca poczuć, bo cała energia szła w szukanie kolejnego rozwiązania?
I być może właśnie tam znajduje się coś ważnego.
Nie odpowiedź na pytanie, dlaczego mam tężyczkę.
Ale odpowiedź na pytanie, jak być ze sobą wtedy, kiedy jeszcze nie wiem, co będzie dalej.
Bo czasami trzeba nadal szukać.
A czasami trzeba na chwilę pozwolić sobie nie wiedzieć.
I jedno nie wyklucza drugiego.
Jeśli objawy z ciała zaczęły zajmować za dużo miejsca
Jeśli masz za sobą diagnostykę albo jesteś w jej trakcie, a jednocześnie czujesz, że objawy uruchamiają dużo lęku, napięcia, czujności albo nieufności wobec ciała, możesz przyjść z tym na konsultację.
Psychoterapia nie zastępuje leczenia tężyczki ani diagnostyki medycznej. Może być jednak miejscem, w którym spokojnie przyjrzysz się temu, co dzieje się między ciałem, objawem, stresem, lękiem i potrzebą bezpieczeństwa.
Jeśli chcesz przyjrzeć się temu w rozmowie, możesz przeczytać więcej o psychoterapii osób z tężyczką, lękiem o zdrowie i objawami z ciała
Martyna Kaleta – psychoterapeutka w trakcie szkolenia w nurcie psychologii procesu, pracująca pod regularną superwizją. W pracy zajmuje się m.in. objawami z ciała, napięciem, lękiem i psychologicznym doświadczeniem tężyczki. Sama przeszła przez wieloletni proces diagnozy i życia z tężyczką utajoną.
Nota bezpieczeństwa
Ten tekst ma charakter psychoedukacyjny. Nie zastępuje konsultacji lekarskiej, diagnozy ani leczenia. Jeśli doświadczasz nowych, nagłych, silnych lub niepokojących objawów, skonsultuj się z lekarzem albo wezwij pomoc medyczną. Psychoterapia może wspierać pracę z lękiem, napięciem, stresem, hiperwentylacją i relacją z ciałem, ale nie zastępuje diagnostyki ani leczenia tężyczki.

