Tężyczka a stres: czy napięcie może nasilać objawy?

„Proszę się mniej stresować” brzmi jak jedna z tych porad, które są jednocześnie rozsądne i kompletnie nieprzydatne.

Bo co właściwie znaczy „mniej się stresować”?

Stres nie jest przecież jedną rzeczą. Dla jednej osoby będzie nim relacja, w której od miesięcy coś nie działa. Dla innej konflikt w pracy, sytuacja finansowa albo lęk o przyszłość. Kogoś innego może stresować coś, co wydarzyło się dawno temu, ale nadal wraca. Czasem źródłem napięcia jest też sposób, w jaki funkcjonujemy na co dzień – ciągłe robienie, odpowiedzialność, trudność w odpuszczaniu, poczucie, że wszystko trzeba mieć pod kontrolą.

Dlatego kiedy słyszymy „stres może nasilać objawy”, sama ta informacja niewiele zmienia. Dużo ciekawsze jest pytanie: co dokładnie mnie stresuje?

Tężyczka a stres – dlaczego ten związek jest ważny?

Stres może wpływać na napięcie mięśniowe, sposób oddychania i poziom pobudzenia organizmu. U części osób hiperwentylacja może również nasilać objawy tężyczkowe, dlatego warto patrzeć na stres nie jako na prostą „przyczynę tężyczki”, ale jako jeden z czynników, które mogą wpływać na intensywność odczuwanych objawów.

Psychoterapia nie zastępuje diagnostyki ani leczenia medycznego. Może natomiast pomóc przyjrzeć się temu, co dzieje się wokół stresu i napięcia, a przede wszystkim temu, z czym konkretnie mierzymy się w życiu.

Bo czasem problemem nie jest sam stres, tylko sytuacja, która od miesięcy pozostaje nierozwiązana.

Co właściwie mnie stresuje?

To pytanie wydaje się proste, ale odpowiedź wcale nie musi taka być.

Czy stresuje mnie konkretna osoba? Czy relacja, w której trudno mi być sobą? Czy konflikt, którego nie potrafię rozwiązać? Może sytuacja finansowa, odpowiedzialność za rodzinę, zmiana pracy albo ciągła obawa o to, co wydarzy się za kilka miesięcy?

A może źródło napięcia nie leży w przyszłości, tylko w przeszłości – w czymś, co nadal we mnie pracuje, choć wydarzyło się dawno temu?

Zdarza się też, że trudno wskazać jedno wydarzenie. Człowiek mówi po prostu: „mam dużo stresu”. Dopiero kiedy zaczynamy przyglądać się temu dokładniej, okazuje się, że ten stres ma twarz, głos, konkretne sytuacje i powtarzający się sposób przeżywania.

I właśnie wtedy można zacząć z nim pracować.

W psychologii procesu nie tylko uspokajamy stres

W pracy procesowej interesuje nas nie tylko to, jak stres zmniejszyć. Czasem jesteśmy też ciekawi tego, jaki on właściwie jest.

Możemy na przykład na chwilę odłożyć analizowanie sytuacji i spróbować ją sobie wyobrazić. Gdyby to, co najbardziej mnie stresuje, miało jakiś kształt, jaki by był? Czy byłoby duże czy małe? Jak by się poruszało? Szybko czy powoli? Jakie dźwięki mogłoby wydawać? Czy zbliżałoby się do mnie, czy raczej czaiło gdzieś z boku?

Nie chodzi o wymyślanie symboli dla samego wymyślania. Chodzi o to, żeby przez chwilę poznać doświadczenie w inny sposób niż tylko poprzez myślenie o nim.

Wyobraźmy sobie, że stres przypomina wielką Godzillę, która wchodzi do miasta i skacze między budynkami. Pierwsza reakcja może być oczywista: chcę, żeby zniknęła. Ale możemy też zapytać: jak to jest być przez chwilę taką Godzillą?

Jaką ma siłę? Jaką zajmuje przestrzeń? Czy czegoś się boi? Czy przeprasza za to, że jest wielka?

I może się okazać, że właśnie tej energii – siły, rozmachu, prawa do zajmowania miejsca – w naszym codziennym życiu mamy bardzo mało.

Albo stres pojawia się jako wąż ukryty w krzakach. Czujny, spokojny, obserwujący. Zamiast pytać wyłącznie, jak się go pozbyć, możemy sprawdzić, co potrafi. Może zauważa rzeczy wcześniej niż inni. Może wie, kiedy lepiej się nie ruszać. Może umie czekać i patrzeć na sytuację z miejsca, którego na co dzień sobie nie dajemy.

Oczywiście nie oznacza to, że stres jest „dobry” albo że powinniśmy się cieszyć z trudnych sytuacji. Chodzi raczej o możliwość znalezienia w doświadczeniu czegoś, co nie jest wyłącznie ciężarem.

To, co trudne, może nieść również zasób

To jedna z rzeczy, które bardzo cenię w psychologii procesu.

Nie zakładamy, że trudność pojawiła się po coś ani że trzeba znaleźć jej „pozytywne znaczenie”. Nie romantyzujemy lęku, choroby ani konfliktu.

Ale jeśli coś już jest częścią naszego doświadczenia, możemy sprawdzić, czy oprócz cierpienia niesie również jakąś jakość, której potrzebujemy.

Może stresująca mnie osoba ma w sobie bezczelność, której ja nigdy sobie nie pozwalam. Może konflikt pokazuje mi, że od dawna nie mówię jasno, czego chcę. Może lęk przed przyszłością odsłania, jak bardzo próbuję przewidzieć i kontrolować rzeczy, których po prostu nie da się kontrolować.

To nie jest gotowa odpowiedź. Dla każdej osoby znaczenie będzie inne.

I właśnie dlatego praca terapeutyczna nie polega na powiedzeniu komuś: „musisz postawić granice” albo „musisz nauczyć się odpuszczać”. Bardziej interesuje nas odkrycie, co dokładnie dzieje się w tej konkretnej osobie i czego może potrzebować.

A co z napięciem przy tężyczce?

Przy tężyczce objawy same w sobie mogą stać się kolejnym źródłem stresu. Czuję drżenie, więc zaczynam się bać. Boję się, więc jeszcze bardziej obserwuję ciało. Każdy kolejny sygnał sprawdzam i zastanawiam się, czy coś się zaczyna.

Wtedy łatwo wejść w błędne koło, w którym już nie tylko sytuacja życiowa jest stresująca, ale stresujące staje się również własne ciało.

Psychoterapia może pomagać w rozpoznawaniu tej pętli i w stopniowym odzyskiwaniu poczucia, że nie każdy sygnał z ciała wymaga natychmiastowej reakcji.

Może też pozwolić wrócić do pierwszego pytania: co jeszcze, poza samymi objawami, dzieje się teraz w moim życiu?

Bo czasem odpowiedź „mam za dużo stresu” jest dopiero początkiem rozmowy.

A ciekawsze pytanie brzmi: co dokładnie mnie stresuje i czego mogę się o sobie dowiedzieć, kiedy naprawdę się temu przyjrzę?

Jeśli objawy z ciała zaczęły zajmować za dużo miejsca

Jeśli masz za sobą diagnostykę albo jesteś w jej trakcie, a jednocześnie czujesz, że objawy uruchamiają dużo lęku, napięcia, czujności albo nieufności wobec ciała, możesz przyjść z tym na konsultację.

Psychoterapia nie zastępuje leczenia tężyczki ani diagnostyki medycznej. Może być jednak miejscem, w którym spokojnie przyjrzysz się temu, co dzieje się między ciałem, objawem, stresem, lękiem i potrzebą bezpieczeństwa.


 

FAQ

Czy stres może powodować tężyczkę?

Tężyczka jest tematem medycznym i jej przyczyny powinien ocenić lekarz. Stres może jednak wpływać na napięcie mięśni, oddech, czujność wobec ciała i lęk, co może zmieniać sposób przeżywania objawów.

Czy objawy po stresie są prawdziwe?

Tak. To, że objawy pojawiają się po stresie albo nasilają w okresie przeciążenia, nie oznacza, że są wymyślone. Stres ma realny wymiar cielesny.

Czy psychoterapia pomaga przy tężyczce i stresie?

Psychoterapia nie leczy tężyczki medycznie. Może wspierać pracę z lękiem, napięciem, przeciążeniem, kontrolowaniem ciała i odzyskiwaniem poczucia bezpieczeństwa.

 

Przeczytaj także:

Tężyczka utajona a nerwica
Tężyczka a lęk
Lęk o zdrowie i objawy z ciała
Psychoterapia przy tężyczce
Tężyczka – objawy i leczenie

Martyna Kaleta – psychoterapeutka w trakcie szkolenia w nurcie psychologii procesu, pracująca pod regularną superwizją. W pracy zajmuje się m.in. objawami z ciała, napięciem, lękiem i psychologicznym doświadczeniem tężyczki. Sama przeszła przez wieloletni proces diagnozy i życia z tężyczką utajoną.

Źródło informacji o tężyczce: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/14593759/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *