„Biorę magnez, a objawy nadal są” – tężyczka, SIBO, IBS i oś jelita-mózg

tężyczka sibo ibs

„Biorę magnez, a nadal mam mrowienia”.

„Przecież suplementuję już od miesięcy. Dlaczego znowu mam skurcze?”

„Co jeszcze mogę zrobić, skoro wyniki są w normie, a moje ciało nadal daje o sobie znać?”

To są pytania, które bardzo łatwo prowadzą do kolejnego suplementu. Zmieniamy preparat, zwiększamy dawkę, dokładamy wapń, witaminę D, elektrolity. Przez chwilę jest lepiej, potem coś znowu zaczyna się dziać i wracamy do punktu wyjścia.

Sama dobrze znam ten sposób szukania.

Przy objawach z ciała trudno po prostu nic nie robić. Chcemy znaleźć przyczynę, coś naprawić, odzyskać kontrolę. I oczywiście – czasem suplementacja rzeczywiście jest potrzebna. Magnez ma znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania mięśni i układu nerwowego, a jego niedobór może powodować między innymi drżenia, skurcze czy zaburzenia rytmu serca. Zdarza się też, że problemy z przewodem pokarmowym zwiększają ryzyko niedoboru magnezu.

Ale z tego nie wynika jeszcze, że każda osoba z objawami tężyczkowymi potrzebuje po prostu większej dawki magnezu.

I chyba właśnie od tego warto zacząć.

Nie tylko od pytania „ile mam magnezu?”, ale także: „dlaczego moje objawy nadal są?”.


„Biorę ogromne dawki magnezu i nadal mam niedobór” – dlaczego suplementacja przy tężyczce nie działa?

Tężyczka nie jest po prostu nazwą na „brak magnezu”. To zespół objawów związanych z nadmierną pobudliwością układu nerwowego i mięśni, a jego przyczyny mogą być różne. Znaczenie mogą mieć między innymi zaburzenia gospodarki wapniowej i magnezowej, dlatego przy podejrzeniu tężyczki warto szukać przyczyny, a nie tylko próbować kolejnych suplementów na własną rękę.

Jest jeszcze jeden ważny szczegół: poziom magnezu nie zawsze jest łatwy do oceny jednym badaniem. Większość magnezu znajduje się poza krwią, dlatego sam wynik magnezu w surowicy nie daje pełnego obrazu jego zasobów w organizmie.

To nie znaczy oczywiście, że należy podważać wynik albo samodzielnie suplementować coraz większe dawki. Raczej że przy utrzymujących się objawach warto wrócić o krok wcześniej i zastanowić się, co właściwie próbujemy naprawić.

Czy rzeczywiście mamy niedobór?

Czy wiemy, skąd się wziął?

Czy organizm coś traci?

Czy problem dotyczy wchłaniania?

Czy może objawy mają kilka nakładających się przyczyn?

I właśnie tutaj pojawiają się jelita.

SIBO, IBS i zaburzenia wchłaniania – ukryta przyczyna braku poprawy w badaniach

Jeśli ktoś ma problemy z przewodem pokarmowym, naturalne jest pytanie, czy organizm dobrze wykorzystuje to, co dostaje. Niektóre choroby jelit, przewlekłe biegunki czy zaburzenia wchłaniania rzeczywiście mogą prowadzić do niedoborów magnezu.

SIBO również może mieć znaczenie. Przy nasilonym przerostie bakterii w jelicie cienkim mogą pojawić się problemy z wchłanianiem, niedobory niektórych witamin, zaburzenia wchłaniania tłuszczów czy niedożywienie.

Ale tutaj bardzo łatwo zrobić jeden krok za daleko.

SIBO nie oznacza automatycznie niedoboru magnezu.

I nie oznacza też, że właśnie SIBO jest przyczyną tężyczki.

To ważne, bo kiedy człowiek długo choruje albo szuka przyczyny swoich objawów, bardzo łatwo zaczyna układać wszystkie elementy w jedną historię. „Mam SIBO, więc nie wchłaniam magnezu, więc mam tężyczkę”. Taka historia może być kusząca, ale nie zawsze będzie prawdziwa.

Z IBS jest jeszcze inaczej.

IBS nie oznacza po prostu „chorych jelit, które źle wchłaniają składniki”. Współczesna medycyna mówi tutaj o zaburzeniu komunikacji pomiędzy jelitami a mózgiem. Jelita mogą być bardziej wrażliwe, mogą inaczej reagować na rozciąganie, ruch czy określone pokarmy, a sposób, w jaki układ nerwowy odbiera te sygnały, ma znaczenie dla tego, co czujemy.

I to jest moment, w którym dochodzimy do czegoś naprawdę ciekawego.


Oś jelita–mózg: co właściwie dzieje się między brzuchem a głową?

Przez długi czas można było myśleć o jelitach jak o osobnym dziale organizmu. Tutaj trawimy jedzenie. Tutaj boli brzuch. Tutaj jest SIBO albo IBS. A głowa jest gdzieś indziej. Tymczasem brzuch i mózg cały czas ze sobą „rozmawiają”.

Nie w sensie dosłownym, oczywiście. Chodzi o ogromną ilość sygnałów, które przepływają pomiędzy przewodem pokarmowym, układem nerwowym, hormonami, odpornością i bakteriami zamieszkującymi nasze jelita. Przy IBS ta komunikacja jest wręcz jednym z kluczowych elementów rozumienia objawów.

I jest jeszcze coś, co bardzo dobrze pokazuje, jak złożona jest ta relacja: serotonina.

Większość serotoniny w naszym organizmie powstaje właśnie w przewodzie pokarmowym. W jelitach ma ona między innymi wpływ na ich ruch, wydzielanie i to, jak odbierane są sygnały z wnętrza brzucha.

To nie oznacza jednak, że serotonina z jelit po prostu płynie do mózgu i odpowiada za nasze dobre samopoczucie. To byłoby zbyt proste. Serotonina powstająca w jelitach i ta działająca w mózgu to w dużej mierze osobne pule.

Ale obraz jest bardzo ciekawy.

W jelitach powstają różne substancje, bakterie jelitowe przetwarzają składniki naszego pożywienia, a cały ten system wpływa na to, jak pracują jelita i jak układ nerwowy odbiera płynące z nich sygnały. To nie jest jeden prosty przycisk „dobry nastrój”, tylko cały sposób komunikowania się organizmu.

Pomyśl, skoro mózg-jelita są tak mocno ze sobą połączone to nie można w uproszczony sposób mówić sobie:

„to jest problem jelit”

albo:

„to jest problem psychiki”.

Czasem jest jedno i drugie.

Histamina, nietolerancje pokarmowe a nagłe wybuchy lęku i mrowienia

W mojej własnej historii bardzo ważny stał się też temat reakcji na jedzenie i histaminy. Przez długi czas obserwowałam, że określone produkty nasilają moje dolegliwości, a kiedy zaczynałam ograniczać to, co mi nie służyło, część objawów się zmniejszała.

Wokół „nietolerancji histaminy” powstało w internecie bardzo dużo uproszczeń, a sama diagnoza nie jest tak prosta, jak czasem się ją przedstawia. Nie wystarczy na przykład niski wynik DAO, żeby potwierdzić, że właśnie histamina jest przyczyną wszystkich objawów.

A nawet po przeczytaniu wielu artykułów – na końcu jestem osobą, która po jedzeniu po prostu źle się czuje.

Jeśli po kilku posiłkach z rzędu pojawia się ból brzucha, wzdęcie, kołatanie serca, ból głowy czy inne nieprzyjemne objawy, bardzo łatwo zacząć obserwować jedzenie z coraz większą uwagą.

Czy mogę to zjeść?

Czy znowu będę źle się czuła?

Czy ten produkt mi zaszkodzi?

Czy to przez histaminę?

I w pewnym momencie nie tylko jedzenie zaczyna być problemem. Samo jedzenie zaczyna wymagać czujności.


Błędne koło: Jak stres wpływa na jelita, a problemy z jelitami nasilają objawy z ciała?

Nie powiedziałabym, że stres po prostu „niszczy jelita”, bo życie z naszym ciałem rzadko jest aż tak proste. Widzę tu pewien rodzaj błędnego koła, w którym jedno zaczyna wpływać na drugie i trudno już powiedzieć, co było pierwsze.

Wyobraź sobie, że masz trudniejszy okres. Śpisz gorzej, jesz bardziej nieregularnie, jesteś cały czas w biegu i właściwie nie masz kiedy zejść z obrotów. W pewnym momencie zaczyna reagować brzuch. Pojawia się wzdęcie, przelewanie, ból albo po prostu takie poczucie, że układ trawienny przestał działać tak, jak wcześniej.

I wtedy naturalnie zaczynasz zwracać na niego większą uwagę. Przypominasz sobie, co jadłaś, sprawdzasz, po czym jest gorzej, zastanawiasz się, czy może trzeba wykluczyć kolejny produkt albo zrobić jeszcze jakieś badanie. Kiedy objawy nie mijają, pojawia się niepokój, a razem z nim coraz większa czujność wobec własnego ciała.

To nie znaczy, że objawy są „w głowie”. Są w ciele. Ale to, czy jesteśmy na nie bardzo wyczuleni, czego się po nich spodziewamy i jak na nie reagujemy, również staje się częścią całego doświadczenia. Właśnie w tym miejscu można mówić o wzajemnym wpływie jelit i układu nerwowego, który jest ważnym elementem współczesnego rozumienia IBS.

Przy tężyczce czy innych silnych objawach z ciała dochodzi do tego jeszcze jedno doświadczenie. Jeśli raz przestraszyłaś się własnego organizmu, bardzo trudno potem nie sprawdzać, czy znowu czegoś nie zauważysz. Mrowienie dłoni może być po prostu mrowieniem, ale może też od razu uruchomić myśl: „czy to znowu się zaczyna?”. Napięcie w brzuchu nie jest wtedy tylko napięciem w brzuchu. Może stać się początkiem całej historii o tym, co za chwilę wydarzy się z moim ciałem.

I chyba właśnie to bywa najbardziej wyczerpujące — że z czasem nie tylko źle się czujesz, ale zaczynasz też żyć w ciągłym oczekiwaniu na kolejny sygnał.


U mnie też nie było jednej przyczyny

Moja historia z tężyczką zaczęła się w 2018 roku, w dużym stresie. Były skurcze, drżenia, problemy ze snem. Pojawiła się dodatnia próba tężyczkowa. Wtedy bardzo dużo dała mi suplementacja magnezem i wapniem i przez pewien czas objawy wyraźnie się zmniejszyły.

Mogłabym więc opowiedzieć tę historię bardzo prosto: miałam niedobór, uzupełniłam go i problem się skończył.

Tylko że tak nie było.

Z czasem pojawiały się kolejne rzeczy. Problemy z jelitami, SIBO czy jego pograniczem, reakcje na jedzenie, temat histaminy, a także problemy z gospodarką metaboliczną, w tym insulinoopornością. Nie wszystko pojawiło się w tym samym czasie i nie próbuję dziś twierdzić, że jedna z tych rzeczy była „tajną przyczyną” wszystkich pozostałych.

Zaczęłam widzieć, że mój organizm jest bardziej skomplikowany niż jeden wynik, jeden suplement i jedna diagnoza.

A razem z tym przyszła też druga lekcja: nie wystarczy pytać, czego mojemu ciału brakuje. Warto czasem zobaczyć, w jakich warunkach ono w ogóle próbuje funkcjonować.

Bo to był również czas dużego stresu, wysokich wymagań wobec siebie i życia na wysokich obrotach. Pracowałam intensywnie, miałam dużo odpowiedzialności, a jednocześnie długo byłam przekonana, że trzeba po prostu zrobić jeszcze trochę więcej.

Dziś wiem, że zdrowie nie jest dla mnie już projektem polegającym na znalezieniu idealnego zestawu suplementów.

A ciągłe uczenie się patrzenia na siebie jako na całość.


Zrozumieć sygnały z brzucha i ciała – perspektywa Psychologii Procesu

I tutaj zaczyna się dla mnie bardzo ważny kawałek psychoterapii. Bo oczywiście możemy zrobić bardzo dużo dla ciała. Możemy pójść do lekarza, zrobić potrzebne badania, uzupełnić rzeczy, których rzeczywiście nam brakuje, leczyć to, co wymaga leczenia, zadbać o jedzenie, sen, ruch i regenerację. To wszystko ma znaczenie i nie widzę żadnego powodu, żeby z tego rezygnować na rzecz samej psychoterapii.

Można jednak po drodze wejść w trochę inną relację ze swoim ciałem. Relację, w której coraz więcej czasu zajmuje myślenie o tym, co jeszcze trzeba naprawić. Kolejne badanie, kolejny suplement, kolejna dieta, kolejny produkt do wykluczenia. Zaczynamy zapisywać, co jedliśmy i jakie mieliśmy objawy, sprawdzać, po czym brzuch reaguje, zastanawiać się, czy właśnie zaczyna się kolejny epizod. Na początku daje to poczucie, że coś robimy, że mamy wpływ. Tylko że po pewnym czasie może się okazać, że zdrowie stało się kolejnym obszarem, którym trzeba bez przerwy zarządzać.

W psychologii procesu interesuje mnie wtedy trochę inne pytanie. Nie tylko to, jak sprawić, żeby objaw zniknął, ale też co właściwie dzieje się ze mną, kiedy ten objaw się pojawia.

Bo możemy zauważyć, że wraz z bólem brzucha pojawia się napięcie. Że mrowienie od razu uruchamia lęk. Że kiedy coś dzieje się w ciele, bardzo szybko zaczynamy szukać wyjaśnienia i próbujemy odzyskać kontrolę. Możemy też odkryć coś jeszcze: że przez dużą część dnia w ogóle nie zauważamy swoich potrzeb, a kontakt ze sobą pojawia się dopiero wtedy, kiedy ciało zaczyna mówić naprawdę głośno.

I to jest dla mnie ważne w pracy z objawami. Nie zakładać z góry, że każdy z nich ma jakieś ukryte psychologiczne znaczenie. Nie szukać na siłę symbolu w bólu brzucha ani nie przekonywać człowieka, że tężyczkę można „wyleczyć psychiką”.

Ból brzucha może być po prostu bólem brzucha i wymagać leczenia. Tężyczka może wymagać diagnostyki i opieki medycznej.

Ale obok tego wszystkiego jest jeszcze człowiek, który tego doświadcza. Jego lęk, złość, bezradność, sposób, w jaki zaczyna patrzeć na własne ciało, jego wcześniejsze doświadczenia i to, jak wygląda jego życie, odkąd objawy się pojawiły.

Arnold Mindell rozwijał pracę z doświadczeniami ciała właśnie w takim kierunku — nie tylko jako próbę pozbycia się objawu, ale jako możliwość przyjrzenia się temu, co dzieje się w samym doświadczeniu. W psychologii procesu ciało może więc stać się kolejnym miejscem, z którego możemy dowiedzieć się czegoś o sobie.

I chyba właśnie to jest dla mnie najciekawsze: nie musimy wybierać pomiędzy leczeniem ciała a słuchaniem siebie. Możemy robić jedno i drugie.


Co zrobić, kiedy biorę magnez, a objawy nadal są?

Jeśli masz objawy sugerujące tężyczkę, warto przede wszystkim zadbać o właściwą diagnostykę i ustalenie, czy rzeczywiście występują zaburzenia elektrolitowe oraz z czego mogą wynikać. Samodzielne dokładanie coraz większych dawek suplementów nie powinno zastępować szukania przyczyny.

Jeśli jednocześnie masz przewlekłe problemy jelitowe, warto powiedzieć o nich lekarzowi. SIBO może być związane z zaburzeniami wchłaniania i niedoborami, ale nie każde SIBO prowadzi do takich problemów, a IBS nie jest tym samym co zaburzenie wchłaniania.

A kiedy medyczna strona jest już zaopiekowana, warto czasem zadać sobie jeszcze jedno pytanie:

ile miejsca w moim życiu zajmuje dziś pilnowanie własnego ciała?

Czy każdy posiłek wymaga analizy?

Czy każde mrowienie uruchamia wyszukiwanie w internecie?

Czy odpoczynek stał się kolejnym sposobem „naprawiania organizmu”?

Czy potrafisz już po prostu zjeść, wyjść, pracować, położyć się spać — bez sprawdzania, czy Twoje ciało na pewno zachowa się tak, jak powinno?

Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, to jest już coś, z czym można przyjść na psychoterapię.

Po to, żeby przestać być cały czas w relacji z własnym ciałem opartej na kontroli, strachu i naprawianiu.

Możesz zadbać o ciało i jednocześnie przestać żyć w ciągłym jego monitorowaniu

Jeśli masz za sobą diagnostykę, zmagasz się z tężyczką albo objawami z ciała, a problemy jelitowe, lęk i ciągłe obserwowanie organizmu zabierają Ci coraz więcej przestrzeni, możemy przyjrzeć się temu razem.

Psychoterapia nie zastępuje gastroenterologa, diagnostyki tężyczki ani leczenia niedoborów. Jest natomiast miejscem, w którym można zobaczyć drugą stronę tego doświadczenia: jak żyjesz ze swoim ciałem, czego się w nim boisz, jak reagujesz na sygnały i co sprawia, że coraz trudniej Ci po prostu być, zamiast bez przerwy sprawdzać, czy wszystko jest w porządku.

Najczęściej zadawane pytania o tężyczkę, jelita i wchłanianie

Czy SIBO lub IBS mogą bezpośrednio wywołać objawy tężyczki utajonej?

Nie można takiego związku przyjąć automatycznie. SIBO może w określonych sytuacjach prowadzić do zaburzeń wchłaniania i niedoborów, ale nie oznacza to, że każda osoba z SIBO ma niedobór magnezu. IBS jest natomiast zaburzeniem interakcji jelito–mózg i samo w sobie nie oznacza zaburzeń wchłaniania.

Czy problemy z jelitami mogą wpływać na poziom magnezu?

Tak, niektóre choroby przewodu pokarmowego, przewlekła biegunka czy zaburzenia wchłaniania mogą zwiększać ryzyko niedoboru magnezu. Nie oznacza to jednak, że każdy problem jelitowy prowadzi do niedoboru.

Czy IBS jest „tylko stresem”?

Nie. IBS jest realnym zaburzeniem interakcji pomiędzy jelitami a mózgiem. Objawy są prawdziwe, a stres może być jednym z czynników wpływających na ich nasilenie.

Co zrobić, gdy badania wykluczają poważne choroby, a brzuch i ciało nadal reagują na stres?

Warto wtedy spojrzeć szerzej na sposób funkcjonowania układu nerwowego i całe doświadczenie objawów. Psychoterapia nie oznacza, że objawy są wymyślone. Może pomóc zobaczyć, jak lęk, napięcie, czujność i ciągłe obserwowanie ciała wpływają na codzienne życie.

Jak wygląda praca psychoterapeutyczna z osobą, która ma problemy jelitowo-somatyczne?

Nie zaczyna się od założenia, że „to wszystko stres”. Najpierw ważne jest uszanowanie medycznej strony problemu. Potem możemy przyglądać się temu, jak żyjesz z objawami, jak reagujesz na sygnały z ciała, czego się boisz, co próbujesz kontrolować i gdzie w tym wszystkim jest miejsce na odpoczynek, emocje i własne potrzeby.

W psychologii procesu możemy również pracować bezpośrednio z doświadczeniem ciała — z odczuciami, napięciem, ruchem czy tym, co pojawia się poza zwykłym sposobem opowiadania o sobie.

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *